środa, 7 września 2016





Fidest  


Byłem niedawno w tej niewielkiej wiosce, położonej  na południe od Wyszkowa, z trzech stron obramowanej przez lasy, będące pozostałościami historycznej Puszczy Kamienieckiej.Wybieram się tam znowu.  Fidest należy do tych licznych wiosek na Mazowszu, w których nie ma niczego do obejrzenia. Takie wioski są zazwyczaj pomijane przez tych, którzy szukają miejsc znanych, pełnych tłumów odwiedzającej je publiczności. Dlaczego więc o tej wiosce piszę? Czemu ją wciąż i wciąż odwiedzam? Co w niej jest, że tak bardzo mnie ku sobie ten Fidest ciągnie? To jest wciąż polska, mazowiecka wioska, ale ta wieś nie żyje już z rolnictwa. Pola i łąki nie są uprawiane, zdziczały ogromnie i trzeba przyznać, że wygląda to niezwyczajnie ładnie, krajobraz okolicy stał się albowiem fascynująco piękny. A w lasach uroczyska Fidest żyją łosie, żurawie, czarne bociany, bobry tam bywają, planuje się nawet rezerwat. Tam są bardzo ładne, rozległe sosnowe bory i bagienne olsy, dla przyrodnika bardziej interesujące są olsy, dla grzybiarzy bory, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Krajoznawca również.
Sosnowe bory, pozostałość dawnej Puszczy Kamienieckiej koło Fidestu. Fot.L.Herz
Dziczejące łąki wokół wsi. Jeszcze nie tak dawno były uprawiane. Fot.L.Herz

Nie jest znane pochodzenie nazwy wsi i pobliskiego uroczyska leśnego. Skąd się wzięła ta dziwna nazwa — Fidest? Można przypuszczać, iż jest to gwarowa forma prawniczego określenia: fideikomis, fideicommisium. Ten termin znany był już w prawie rzymskim. Było to rozporządzenie spadkodawcy, zobowiązujące spadkobiercę do dalszego przekazania majątku w stanie nie uszczuplonym, według ustalonego porządku dziedziczenia. Fideikomisem była ordynacja rodowa lub majorat. W zachodniej Europie przejęto tę formę z prawodawstwa starożytnego Rzymu w wieku XVII, do Polski przybyła przez Francję w wieku XIX. Łaciński wyraz „fides" odpowiada polskiemu: „wiara".

Uregulowana i w kanał wpuszczona rzeczka Fidest wśród bagiennych olsów Fidestu. Fot.L.Herz
      Tak, jak i wioska, Fidest nazywa się przepływająca tędy struga. Płynie od uroczyska Rudna Góra, tam przerzyna się przez pasmo wydm i jest to wcale ładny zakątek okolicy. Od wielu lat struga jest już uregulowanym kanałem. Dodajmy tutaj, że w niedalekim sąsiedztwie jest uregulowana dzisiaj rzeczka o równie dziwnej nazwie: Fiszor. To jedyne polskie rzeki, których nazwa zaczyna się na literę F. Zdaje się, że i jedyne na świecie. A skąd nazwa - Fiszor? Dalipan, nie wiem. Można tylko przypuszczać, że jest to echo niemieckiego słowa Fisch, oznaczającego rybę. Nie wydaje się, aby w tym kanaliku żyły jakieś ryby. Chociaż... kto je tam wie.
     Przez wioskę przechodzi szeroka droga Traktu Napoleońskiego, piaszczysta i błotnista, wiodąca od przeprawy na Bugu w Kamieńczyku w kierunku Warszawy. Kiedyś tędy ruch był na całego. Jechały wiejskie furmanki i pańskie karety. Kupcy tym traktem jechali i polscy królowie jeździli, może więc i sam cesarz, gdy najeżdżał na Rosję, albo z niej jak niepyszny tym traktem uciekał? 

Leśny trakt koło Fidestu. Tutaj mówią: Gościniec Napoleoński. Fot.L.Herz
      Sto trzydzieści lat temu, w czasie powstania styczniowego, w te strony przybył z Siedleckiego, oddział ponad dwustu powstańców. Dowodził nim naczelnik powiatu siedleckiego Józef Matliński, pseudonim „Jan Sokół”. Działał zrazu nad Bugiem koło wsi Sterdyń, ale zmuszony był uchodzić stamtąd przed wojskami carskimi, aby przez Ugoszcz i Łochów dotrzeć w lasy, rozciągające się wokół dolnego Liwca, za linią kolejową. Zaalarmowało to Rosjan, stacjonujących w Jadowie i Łochowie. 6 marca 1863 r. rosyjska kompania z Łochowa weszła w lasy. Obok wsi Gwizdały zaatakował ją Matliński. Po wyrównanej walce oddział polski wycofał się w głąb lasów, w stronę Jerzysk. Tu nastąpiło starcie z silnym patrolem Kozaków. Matliński znów uszedł.   
   Był mądrym dowódcą. Unikał walki w otwartym polu. Prowadził wojnę partyzancką. Szarpał. Słał grupy dywersyjne, które rozkręcały szyny kolejowe, niszczyły linie telegramu. Wreszcie jednak Rosjanie powstańców wreszcie dopadli, stało się to 12 marca w rejonie Fidestu. 700 żołnierzy i 20 kozaków. Niespodziewane uderzenie spowodowało zrazu duże zamieszanie polskich szeregach, oddział jednak atak odparł i pod osłoną strzelców wycofał się. Poległych pochowano na cmentarzu w pobliskim Kamieńczyku. Matliński dobrze znał te okolice, dzierżawił majątek Świnotop nad Liwcem, on jest po sąsiedzku z nadbużańskim Kamieńczykiem, ale i ze śródleśnym Fidestem również. 
W Kamieńczyku jest mogiła powstańców walczących pod Fidestem. Fot.L.Herz
     Inni Polacy, w walce z innym okupantem, osiemdziesiąt lat później prowadzili walkę tymi samymi metodami. Gubernator hitlerowski skarżył się, że „od końca kwietnia nie upłynie dzień ani noc, aby nie wydarzyły się akty napadów, mordów albo sabotaży. Chodzi przy tym nie o pojedyncze akcje, ale o coraz bardziej systematyczne poważne napady sił podziemnych na życie i własność Niemców". Starosta z Ostrowi Mazowieckiej podawał, że w kwietniu i maju roku 1943, działalność partyzancka „wzrastała z tygodnia na tydzień, a w ostatnim tygodniu maja osiągnęła punkt szczytowy". Hitlerowski odwet był straszliwy. Tylko w okolicy Fidestu, w ciągu dwóch dni rozstrzelano pół tysiąca osób. Część w Fideście, część w Rybienku, wyciągniętych z przejeżdżających pociągów osobowych.
     Wiele lat wcześniej, w roku 1877 we wsi Fidest urodziła się Julianna Karp, córka Adama Karpa i Anieli z Gizewiczów. To była szlachta podlaska ci Karpowie. W ciągu trzech wieków sprawowali ważne funkcje urzędowe i kościelne w Rzeczypospolitej. Wśród nich byli także fundatorzy kościołów katolickich na ziemi podlasko-mazowieckiej i posłowie Ziemi Bielskiej. Rodzice Julianny utrzymywali się z pracy na roli. W roku 1899 Julianna Karp wyszła za mąż. Jej wybranym był starszy od niej o rok Stanisław, syn Piotra Wyszyńskiego ze wsi Gać, położonej o kilka kilometrów od Fidestu, za lasem. Jeszcze ćwierć wieku temu była to wieś całkiem zagubiona wśród lasków, piasków i mokradeł. Zupełnie tam trafić się nie dało. Stanisław był pierwszym z siedmiorga rodzeństwa. Czego, jak czego, ale na polskiej wsi dzieci nigdy nie brakowało. W Gaci Stanisław spędził dzieciństwo i młodość, a że od dzieciństwa zdradzał zdolności muzyczne, postanowił zostać organistą. Pierwsze lekcje pobierał u swego parafialnego organisty w Kamieńczyku, chodził pieszo ze swojej wsi, oddalonej o sześć kilometrów. Swego dopiął, organistą został, w jego trzeciej z kolei parafii, w której pracował, w Zuzeli nad Bugiem, w roku 1901 przyszedł na świat jego syn, Stefan, późniejszy prymas Polski. I tak, poprzez Juliannę Karp, dzięki jej synowi, maleńka i nikomu nieznana miejscowość o zupełnie niezrozumiałej nazwie, została wprzęgnięta w historię Polski.
Julianna z Fidestu  i Stanisław z Gaci Wyszyńscy z dziećmi. Stefan to jest  ten najmniejszy..
     
        W oddaleniu od domostw wioski, otoczony rozkosznie uroczymi łąkami, które od lat nie są już uprawiane przez mieszkańców wsi, znajduje się domostwo  pana Leona Gruzda, a obok niewątpliwie największa atrakcja wioski: plenerowy ogród rzeźb, dzieł tego artysty rzeźbiarza, który w Fideście się zakotwiczył. Stoją w tym ogrodzie rzeźby drewniane, które artysta nazywa „fideściakami". Są i rzeźby w kamieniu ciosane, on najbardziej z takim tworzywem lubi się mocować. Sąsiedzi mówią o jego pracy z podziwem: panie, ileż to krzepy musi mieć w sobie ten człowiek, żeby tak ciężko przy tym kamieniu pracować! Gdy osiadł w Fideście, nie miał zrazu łatwego życia, przez kilka pierwszych lat w czasie jego nieobecności niszczono mu, co się tylko dało. Ale z czasem wieś go zaakceptowała, a jak się zorientowała, że on jest sławny, że obcy ludzie do ich Fidestu specjalnie dla niego przyjeżdżają, wtedy został zaakceptowany i Fidest począł być z niego dumny. Ot, życie.


W plenerowym ogrodzie rzeźb p.Leona Guzda wśród rajskiego pejzażu Fidestu. Fot.L.Herz 

     


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wystąpił błąd w tym gadżecie.