czwartek, 19 października 2017

Opinogóra 
w czas złotej polskiej jesieni
w październiku roku 2017

.....................................

Mazowiecka Opinogóra bywa nazywana gniazdem romantyzmu. Jest tam nawet jedyne w Polsce muzeum romantyzmu. Z Opinogórą wiąże się nazwisko Zygmunta Krasińskiego, jednego z czwórki polskich wieszczów. Nie w Opinogórze się urodził, lecz w Paryżu. A jednak mazowiecką była gleba, na której wzrastał i gdzie dojrzewała jego natchniona poezja. Żył niedługo. Czterdzieści siedem lat. Jak się urodził, tak i umarł w Paryżu. Został pochowany w swojej  Opinogórze. Ona  była jego "rajem swobody i uciech dziecinnych", później świadkiem jego nieudanego małżeństwa z woli ojca. 
     Dzisiejsza Opinogóra jest dobrze utrzymanym zespołem zabytkowym. Licznie odwiedzana ma znaczenie niepospolite, szczególnie dla miłośników literatury i architektury. Jest także miejscem bardzo romantycznym, świadkiem wydarzeń i dramatycznych przeżyć. Aż trudno uwierzyć w to wszystko, co tutaj miało miejsce, gdy przechadzamy się po alejkach tonącego w ciszy opinogórskiego parku, wśród kolorów mazowieckiego "babiego lata".
Zameczek (albo jak kto woli: pałacyk) opinogórski. Arcydzieło bez dwóch zdań.


        Na wierzchołku pagórka stoi romantyczne cacko - neogotycki zameczek. Budowla bardzo niewielka i zgrabnie zakomponowana. Dzięki opadającym spod jej stóp stokom i dzięki cokołowi, na jakim ją postawiono, również dzięki smukłej wieży o czterech kondygnacjach, budowla nadspodziewanie urasta. Budowano zameczek dosyć długo, ukończono w roku 1843. Przez wiele lat usiłowano przypisać projekt autorstwu Villet-le-Duca. Rzeczywisty twórca jest nieznany, był jednak niewątpliwie artystą przednim.

           Zameczek nakazał postawić generał Wincenty Krasiński. Jako prezent z okazji synowskiego ślubu z Elizą z Branickich, przez ojca wybraną synowi żoną. Ślub odbył się w roku 1843. Unieszczęśliwił ten ślub kilka osób: męża, żonę, potem także trójkę ich dzieci. Ojciec i teść był z siebie zadowolony. Wincenty Krasiński był postacią nieprzeciętną. O takich dziś mówi się, że są kontrowersyjni. Wierny napoleończyk, potem adiutant carski, wreszcie gorliwy wykonawca woli cara Rosji. Życie swoich bliskich meblował wedle własnych zamiarów, tworząc podwaliny dla swojej dynastii. Fałszował nawet historyczne fakty: nakazał Horacemu Vernet namalować obraz z sobą na pierwszym planie po zwycięstwie pod Somosierrą, gdzie w istocie go nie było. Kopia obrazu wisi dzisiaj w zameczku.
 
Eliza
 Delfina


        Syn był posłuszny. Kochał jednak inne. Przedtem romansował z Joanną Bobrową, żoną bogatego ziemianina z Ukrainy i matką dwóch córek. "Mogłem być z tobą na ziemi szczęśliwy,/ Mogłem uwierzyć, że tu czasem wiosna"... Bobrową Zygmunt poróżnił z jej mężem, unieszczęśliwił, wtrącił w melancholię. Potem poeta szalał za Delfiną Potocką: "I ja też miałem Beatricze moją!". Egzaltowana piękność przez jedenaście lat zajmowała myśli poety, zresztą nie tylko jego, bowiem uchodziła za najbardziej adorowaną kobietę w kręgach arystokracji Francji i Włoch. Ojca to drażniło. Ojciec miał tego dość. Na dodatek ojciec nie wierzył w syna - poetę: "Co znaczy, że ma imaginacją, dowcip, naukę, ale za grosz nie ma zastanowienia ani rozsądku". I żeby jeszcze umiał wybrać sam dla siebie kobietę. Przecież wszystkie one były odeń starsze! 
 
Napoleon na obrazie w opinogórskim muzeum



           W posiadanie Opinogóry wszedł generał w 1811 r. Zygmunt urodził się rok później. Opinogórę generał otrzymał od cesarza Francuzów, Napoleona Bonaparte. W podzięce za zasługi. Matką chrzestną Zygmunta została Maria Walewska. Miała na sobie empirową, stosowną do epoki romantyzmu, zwiewną suknię i wyglądała prześlicznie. Gdy nastąpił kres epoki epoki napoleońskiej i Polska znalazła się pod władzą Rosji, Wincenty Krasiński natychmiast dostosował się do sytuacji. Zwrócił się do cara. Car donację potwierdził. Oczywiście, w nadziei na generalskie posłuszeństwo. Miał je jak w banku. Już przedtem, bo od 1659 roku, niegrodowe starostwo opinogórskie było w rękach rodziny Krasińskich. Tylko do trzeciego rozbioru Polski. Generał, odzyskawszy majątek dla rodziny, teraz całe swoje życie podporządkował Opinogórze. To dla niej był gotów na wszystko. Lecz wedle prawa był tylko dzierżawcą. Walczył więc o to, "ażeby nie został zniszczony owoc prac i zabiegów". Do tego był mu potrzebny posłuszny syn. Syn miał gospodarować w ordynacji opinogórskiej. Ku chwale rodu. Tak bowiem on, ojciec, postanowił.

           Po Wincentym Krasińskim została Opinogóra. To niemało. Po nieszczęśliwej Elizie, żonie nie kochanej, pozostały opasłe tomy fascynującej korespondencji. Więcej pozostało po Zygmuncie. To z "Irydiona" są te wieszcze słowa: "O myśli moja, ty przetrwałaś wieki!". W poezjach Krasińskiego jest bardzo wiele z tego, co tutaj miało miejsce. Tutaj przecież poeta cierpiał obciążony brzemieniem dziedzictwa, a jak pisał prof.Juliusz Kleiner, "nie tylko fizycznego... lecz moralnego, historycznego, które kazało misję pełnić potomkowi wielkiego rodu, a jednocześnie powikłało mu żywot beznadziejnie straszną przemianą ojca i ojcu temu dało wobec syna niby rolę przeznaczenia". W rękach Krasińskich była Opinogóra aż do drugiej wojny światowej.


        Alejkami opinogórskiego parku trzeba przechadzać się wolno. Tutaj, jak bodaj nigdzie indziej na mazowieckiej równinie, architektura i jej zabytkowa wartość, obrazy na ścianach w zameczku, jakieś przymglone tremo w empirowej ramie w korytarzu - to wszystko staje się li tylko dekoracją antycznej tragedii. Przez jednostkowe losy bohaterów ukazują sie losy ich ojczyzny, koniec świata szwoleżerów i tego, którego przedstawicielami są bohaterowie tego dramatu. I to jest również oblicze polskiego romantyzmu. Już nie romantyczności. W tej opinogórskiej dekoracji dramat rozgrywał się o rozmiarach ajschylosowych. Czy było to znamię epoki? Czasów?
Nagrobek matki: arcydzieło wykute w marmurze z Karrary

        W kościelnej nawie opinogórskiego kościoła znajduje się nagrobek matki, Marii z Radziwiłłów Krasińskiej. W karraryjskim marmurze został wyrzeźbiony przez włoskiego artystę Luigi Pampilioniego. Postać umierającej jest przedstawiona w klasycyzującej formie. Matka spoczywa na rzymskim łożu, przy którym klęczy dziesięcioletni Zygmunt. Na jego głowie w geście błogosławieństwa spoczywa matczyna ręka. Poeta wierzył, że matka - w chwili śmierci kładąc rękę na jego czole - przekazała mu dar wieszczy. Scena ta znalazła odbicie w tekście "Nie-Boskiej komedii" na początku drugiej części dramatu.

        W podziemnej krypcie opinogórskiego kościoła umieszczone są trzy płyty z brązu, wykonane w roku 1877 według projektu Franceschi'ego. Na jednej z nich wyryto scenę z "Nie-Boskiej komedii", na drugiej z "Irydiona", na trzeciej z "Przedświtu". W krypcie tej i on sam spoczywa. Pochowany został tutaj, a nie w Paryżu, jak urodzony na mazowieckiej ziemi Fryderyk Chopin. I nie na Wawelu, jak Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki.

        "Byłem dziś w Opinogórze" - zanotował pod datą 22 sierpnia 1887 r. młody Stefan Żeromski w swoim "Dzienniku". Upłynęło od czasu tych odwiedzin kilka ładnych dziesiątków lat. Zmieniło się trochę w Opinogórze. Ale wciąż do głębi poruszający jest obraz nakreślony przez przyszłego, świetnego pisarza, obraz odwiedzin u grobu wielkiego poety, obraz, jakiego nikt już po nim nie nakreślił. Pozostańmy pod przejmującym wpływem tej prozy. - "Odźwierna prowadzi nas ku zewnętrznej stronie prezbiterium. Są tam ciężkie żelazne drzwi z wykutym na nich herbem. Otwarła je. Przeszliśmy jeden sklep pusty, drugi pusty i wreszcie stanęliśmy wobec zamkniętych drzwi. Gdy je otwarła babina - weszliśmy do wiecznej sypialni smutnego ducha poezji polskiej." 
Kościół w Opinogórze o wyrazie antycznej świątyni. W podziemiach jest grób poety.

       Doskonale klasyczną fasadą z portykiem o czterech kolumnach imponuje opinogórski kościół. Powstał na początku ostatniej ćwierci wieku dziewiętnastego, twórcą projektu był Wincenty Rakiewicz. Gdy patrzeć na świątynię od frontu, wydaje się być antyczną budowlą przeniesioną na polską równinę, aby stanąć u stóp opinogórskich pagórków. Tutaj, w tej antycznej dekoracji późnego klasycyzmu, po rozegranym dramacie pozostały ciała bohaterów. Tylko to je różni od leżących na scenie ciał aktorów pod koniec spektaklu, że ten dramat nie był fikcją. Oni nie żyją naprawdę. I rąk do oklasków złożyć jakoś nie sposób.
      Opinogóra wydaje mi się na podobieństwo sceny romantycznego dramatu, jeden z rozdziałów swojej "Wardęgi" jej poświęciłem, pisałem tam, że tutaj,  jak bodaj nigdzie indziej na mazowieckiej nizinie, architektura i jej zabytkowa wartość, stają się dekoracją antycznej tragedii. Że przez jednostkowe losy bohaterów ukazują się losy ich ojczyzny, koniec świata szwoleżerów i tego, którego przedstawicielami są bohaterowie tego dramatu. W opinogórskiej dekoracji dramat rozgrywał się o rozmiarach ajschylosowych.       Nie ma już śladu po dworcu myśliwskim książąt mazowieckich, w którym w połowie wieku XV zmarł Bolesław IV, książę warszawski, czerski, zakroczymski, ciechanowski i łomżyński, a któremu krzyż piaskowcowy postawił w opinogórskim parku generał Wincenty Krasiński. Nie ma już pałacu, w którym generał mieszkał z rodziną, na jego miejscu stoi dwór, dla Krasińskich został zaprojektowany w 1908 roku, stanął dopiero sto lat później, chwała tym, co pomyśleli iż stanąć wreszcie powinien.  Stoi oficyna neogotycka, szczęśliwie przywrócona do właściwego wyglądu po nieudanych przekształceniach. 
       Nieopodal oficyny znajduje się "ławeczka miłości", kamienna pamiątka postawiona przez Amelię Załuską. Jest to jeszcze jedna bohaterka tego, co tutaj się rozgrywało. Kochał się w niej młodziutki Zygmunt. Zwierzał się jej jego ojciec: "chce być tylko pismakiem", pisał. Czy go kochała? Była mu wierną na swój sposób. Na pewno była mu przyjazną. "Niech moja pamięć zawsze ci będzie miła"; taki napis kazała wyryć na ławeczce. Jak przystało na odtwórczynię jednej z ról, Amelia również pozostała w opinogórskim kościele. Konstanty Laszczka rodem z mazowieckiego Makówca, w roku 1899 wyrzeźbił w białym marmurze jej nagrobną płytę.
     W dworze jest 
ekspozycja dziewiętnastowiecznego malarstwa epoki romantyzmu, dużo obrazów z warszawskiego Muzeum Narodowego, sporo siakich takich, kilka świetnych, dwa prawie arcydzieła. W oficynie ekspozycja związana z dziejami Krasińskich. Wokół park w barwach jesieni. Opinogóra dzisiejsza jest wspaniale utrzymanym obiektem, nic ino brawa bić. Inteligentnie jest pomyślana. Zjeżdżają wycieczki licealistów, którzy romantyzm przerabiają, opowiadała nam pani przewodniczka, że nudzą się tutaj setnie. 




Z muzeów w Opinogórze. Jak inne zdjęcia, tak i te: autora
      
Odwiedziłem niedawno Opinogórę. Cały dzień tam spędziłem, a i tak, jak mi się później zdawało, byłem za krótko, aby w pełni rozsmakować się w jej krajobrazie i atmosferze. Nie pierwszy raz tam byłem. Nie ostatni. W Opinogórze bywać się powinno. Wiele jest po temu powodów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz