wtorek, 12 września 2017

Zakochać się w Warszawie

Stolica tak mocno zdominowała pozostałą część Mazowsza, że zdecydowanie większa uwaga należy się tej części pozostałej. Choćby dlatego, by mazowieckiej prowincji wynagrodzić to zepchnięcie na plan dalszy. Tak więc w swoim mazowieckim blogu staram się omijać Warszawę. Ale tak naprawdę, to ja i w Warszawie również się podkochuję. Niedawno list  do mnie napisał p.Mateusz Kaczyński, redagujący blog o Warszawie. Zapytał czy zgodziłbym się udzielić wywiadu na temat odkrywania Warszawy. Zgodziłem się.  A jego blog uroczą ma nazwę:  "Pańska Skórka".

Pańską skórkę najczęściej można nabyć w okolicach Święta Zmarłych, sprzedawana jest na stoiskach przed warszawskimi cmentarzami, to zdjęcie jest z Powązek. Fot.L.Herz
To bardzo ładna nazwa dla warszawskiego blogu. Lubiłem nadzwyczaj ów warszawski smakołyk, ostatnio jednak musiałem z niego zrezygnować, bo smakołyk ten jest dla ludzi o zdrowych, młodych zębach, a ja takich już niestety nie mam. Ale z internetową "Pańską Skórką" chętnie kontakt utrzymam. Oryginał wywiadu  jest na stronie internetowej
www.panskaskorka.com,  tutaj jest kopia, ale  tutaj dorzucam do tego wywiadu kilka swoich warszawskich fotografii. 

Wiadoma rzecz - Stolica. I każde słowo zbędnem. Fot.L.Herz
 W jaki sposób zakochał się Pan w Warszawie? Co zdecydowało o tym, że zafascynowała Pana stolica i Mazowsze?
- Wychowałem się na południu Polski i tam do szkół chodziłem, wśród pagórkowatego krajobrazu. Na studiach poznałem warszawiankę, ślub wziąłem jeszcze wśród gór, ale zamieszkaliśmy już wśród nizin mazowieckich, w Warszawie. Tu dostałem pracę i nie musiałem jej szukać, praca mnie znalazła. Okazało się, że tu też jest ładnie, acz inaczej niż na południu, niziny też mają szarm. Od kilku dziesiątków lat tu jest moje miejsce do życia. Nie wyobrażam sobie innego.

Która spośród niezliczonych podwarszawskich wypraw najsilniej zapadła Panu w pamięć?
- Och, mnóstwo ich  było, jeszcze więcej niż wiele.  Nawet w najbliższym otoczeniu Warszawy kupiły mnie pejzaże  urzekające. Trudno w to uwierzyć, lecz są tu miejsca i trasy na których można przeżyć podniecającą, emocjonującą  przygodę turystyczną. Często są to miejsca mniej odwiedzane, niekiedy położone z dala od utartych turystycznych szlaków. Takie są mi najbliższe. 


Cudeńko z północnego Mazowsza, kościółek w Drogiszce. Kto wie, gdzie to jest? Fot.L.Herz,


Gdzie w samej Warszawie można znaleźć Pana zdaniem prawdziwe ukryte skarby?
- Zastanawiam się czasem co zainteresowałoby w Warszawie młodego cudzoziemca, znającego wszystko, co w Europie najbardziej interesujące  Jest tu coś do zobaczenia, czego tam nie ma w lepszym gatunku?  Czegoś indywidualnego, jedynego.  Myślę, że dla cudzoziemca, ale i dla krajana z innych regionów kraju, rewelacyjne są brzegi wiślane: tak urodziwych, pełnych bogactwa przyrody  brzegów nie mają Tamiza w Londynie, Sekwana w  Paryżu lub Tybr w Rzymie. 
Dróżka w łęgu nadwiślańskim. Takiego cuda nie ma żadna inna stolica europejska, żaden tam Paryż, ani inne Londyny, ani nawet Rzymy i Madryty. Gdzie im do naszej Warszawy. Fot.L.Herz

Jaka jest Pana zdaniem rola przyrody w historii miasta?
- Warszawa została rzucona w kraj nizinny, otwarty na przeciągi wiejące ze wschodu i zachodu, wiatry historii ją kształtowały w znaczącej mierze, warunki przyrodnicze nie były dla miasta łaskawe. A przecież jest tutaj kilka niemałych przyrodniczych skarbów,  Wisła przede wszystkim, ale i sąsiadujące z miastem lasy z Puszczą  Kampinoską na czele, a pośrodku miejskiej zabudowy jest rezerwat Lasu Bielańskiego i ten niewielki lasek  powinien być wpisany do obowiązkowych celów wycieczkowych oferowanych turystom przez biura podróży.  


Rezerwat przyrody "Las Bielański" w barwach jesieni, pamiątka dawnej puszczy. Fot.L.Herz

Czy Warszawa wyróżnia się na tle Mazowsza? A może na odwrót – jest do bólu mazowiecka?
- Warszawa jest dużym miastem, metropolią o wysokiej zabudowie, z wielopiętrowym budownictwem mieszkaniowym. Mazowsze jest krainą rolniczą. To dwa przeciwstawne sobie krajobrazy. Warszawa leży pośrodku Mazowsza, ale prawdziwe Mazowsze zaczyna się dość daleko za granicami otaczającej miasto aglomeracji miejskiej. Chociaż, przyznać to należy uczciwie, prowincjonalne, rolnicze Mazowsze wcale nie jest tak prowincjonalne, jakby się mogło na pozór wydawać. Chociaż - na szczęście - nie ma  zbyt wielu wielopiętrowych budynków  w  mazowieckich miastach i miasteczkach.   
 
Warszawa pocztówkowa. Miasto dużej urody. Ale i trochę banał. Fot.L.Herz

Inne oblicze Warszawy. Efektowna, ale jednak kopia światowych metropolii. Wygląda świetnie, ale zastanawiam się czy o taką Warszawę nam chodzi? Fot.L.Herz

Co Pana zdaniem w zmieniającej Warszawie warto zachować, a co miasto utraciło bezpowrotnie?
- Fenomen Warszawy polega na tym, że ona trwa. I że się nieustannie zmienia. Jak chyba żadne inne wielkie miasto europejskie. Ktoś kiedyś powiedział, że Warszawa jest jak patchwork, zlepek wieloczęściowy, zszywka z różnych materiałów różnych tkanin o różnej fakturze i różnym pochodzeniu. Wiele tych kawałków dużej jest dużej urody: odbudowana po wojennych zniszczeniach Starówka i gustownie urządzony salon miejski na Krakowskim Przedmieściu, są też  prawdziwie królewskiej urody Łazienki, ale to miejsca miejskich spacerów relaksowych i  demonstracji politycznych. 


I to też Warszawa; widok na Wisłę od Golędzinowa ku Bielanom. Fot.L.Herz
...a to też Warszawa i to w samym środku miasta. Sama radość! Fot.L.Herz
W Warszawie wciąż nie możemy się doczekać centrum z prawdziwego zdarzenia, a plany jakie nam co i raz rysują urbaniści,  są trochę nie za bardzo. Być może dzięki inwazji centrów handlowych, super i hipermarketów, bezpowrotnie utraciła Warszawa szanse na normalne, reprezentacyjne, ale i handlowe ulice pełne szykownych sklepów, księgarń i kawiarni, takie jakie są w Paryżu, Londynie, Berlinie, Madrycie.... W Warszawie przegrany jest  nawet Bazar Różyckiego,  to już cień tego, co było dawniej. A czy może być prawdziwa Warszawa bez praskiego Różyca? 
Bazar Różyckiego taki jaki jeszcze jest, a może go nie być, są pomysły, aby go zamienić w coś na kształt zadaszonego gustownie marketu. Okropność. Fot.L.Herz

1 komentarz:

  1. Odnośnie zdjęcia drewnianego kościoła w Drogiszce,to sam kościół znajduje się kawałek za tą wsią,jadąc w stronę Bud Sułkowskich. A wcześniej chyba trzeba jeszcze skręcić w boczną drogę. Kiedyś przejeżdżałem przez Drogiszkę,ale nie miałem jeszcze okazji obejrzeć tego kościoła. Może kiedyś wybiorę się w to miejsce.
    Na północnym Mazowszu warte obejrzenia są też drewniane kościoły w Kuklinie i Grzebsku. Znajdują się one na północnych krańcach Mazowsza (ok 3 km od granicy z Mazurami).

    OdpowiedzUsuń

Wystąpił błąd w tym gadżecie.