piątek, 21 sierpnia 2015

Miasteczko Wyszogród. Wysoki gród nad Wisłą
   Wyszogród nad Wisłą jest usytuowany rzeczywiście wysoko, nazwa grodu nie kłamie, stromizna brzegowa jest zadziwiająca i wspaniały jest widok Mazowsza  z wysokiego brzegu. Miasteczko jest nieduże, takie sobie, nic w nim specjalnego i wielkiej klasy zabytków  tam nie ma, starej zabudowy niewiele ocalało. Wyszogród  wygląda, jak wygląda. Jego największym skarbem jest położenie.
   Już w odległej przeszłości był Wyszogród wyraźnym centrum plemiennym, powstałym na skrzyżowaniu dróg, a później, w czasach książąt mazowieckich, na tym już „sprawdzonym” miejscu o korzystnym położeniu, rozwinął się o gród o znaczeniu lokalnym, ale ważnym.   Ośrodkiem miasta lokacyjnego w Wyszogrodzie jest rynek,  skąd wszędzie jest blisko, bo miasto niewielkie. Starej zabudowy jest mało, bowiem w czasie II wojny światowej były duże zniszczenia. 
Góra Zamkowa w Wyszogrodzie na fotografii z roku 1968. Niewiele się zmieniło. Drzewa na górze są wyższe. Fot.L.Herz
     Opodal rynku wznosi się Góra Zamkowa. Jest grodziskiem  o bardzo stromych zboczach, wspiąć się na ten wzgórek trudno, chociaż na górę prowadzą schody. Miejsce jest pyszne i historyczne, był tam  w siódmym wieku ośrodek kultowy naszych praprzodków,  w początkach XIII wieku książę mazowiecki Konrad zbudował drewniany zamek. Przebywał w nim książę halicki Daniel, zbiegły z Rusi przed najazdem Tatarów. W roku 1313 zmarł w tym zamku książę płocki Bolesław. Murowany zamek postawiono dopiero za panowania Kazimierza Wielkiego. Był siedzibą starostów królewskich. Sebastian Klonowicz w swoim opisie Wisły pisał o nim  w końcu XVI wieku: "Kędy na prawo gród bardzo wysoki - rzeże obłoki". Dopiero Prusacy rozebrali go w 1798 roku.
    Od niedawna jest w Wyszogrodzie muzeum, w nim znajdują się bogate zbiory archeologiczne, liczne pamiątki historyczne i Wisła ważną rolę odgrywa w tym muzeum.  Z dumą mi je pokazywał jego dyrektor, p.Zdzisław Leszczyński. Zobaczyć w nim można  unikatową kolekcję sieci jakimi dawniej łowiono ryby w Wiśle. Sieci noszą przedziwne, egzotyczne nazwy: drygawice, żaki, wiersze. I oczywiście, jakżeby mogło być inaczej, prezentowana jest w muzeum żegluga na Wiśle. 
Pan Zbigniew Leszczyński, dusza wyszogrodzkiego Muzeum Wisły. Fot.L.Herz
Modele wiślanego lejtaka i krypy wiślanej. Fot.L.Herz
     Królowa rzek polskich tętniła kiedyś życiem. Wisłą pływały dubasy, szkuty, krypy i berlinki, jeszcze do lat siedemdziesiątych XX wieku także parostatki, o zwykłych lejtakach nie wspominając. O kilka kilometrów na wschód od Wyszogrodu oddalony Czerwińsk był gniazdem, z którego na wodne szlaki wyruszyło wielu marynarzy słodkich wód, pochodziło stamtąd wielu kapitanów żeglugi śródlądowej, baciarzy, krypiarzy, piaskarzy, żwirowników i szkutników. Tutaj żyli ludzie, którzy od urodzenia aż po dni ostatnie swego żywota żyli z Wisły i pracowali na niej i dla niej. 
     W przeszłości był Wyszogród ważnym portem, spławiano stąd zboże do Gdańska.  Przed drugą wojną światową rzeką pływały pasażerskie statki z Warszawy w dół Wisły. Polska Żegluga Rzeczna "Vistula" utrzymywała regularne pospieszne linie statkami pasażersko - towarowymi. Wygodnie i ładnie urządzone parostatki, kursujące na tej linii, nie ustępowały zupełnie statkom, kursującym np. po Dunaju i  - jak pisano w reklamowych wydawnictwach - „mogły zadowolić nawet najwybredniejszą publiczność”. 
Makiety statków rzecznych; takie pływały Wisła z Warszawy do Torunia i Gdańska. Fot.L.Herz

    Jeszcze w pierwszych kilkunastu latach po ostatniej wojnie światowej statki kursowały z Warszawy w dół rzeki do Czerwińska, Wyszogrodu, Płocka, Torunia.  Autobusów wtedy nie było, z Wyszogrodu statek do Warszawy odpływał nocą, w stolicy był nad ranem. Te okolice były dla warszawiaka trudniej dostępne, niż Zakopane. W pierwszych latach powojennych na statkach z Warszawy do Gdańska organizowano wczasy pod hasłem „praca na lądzie, odpoczynek na wodzie”.    Taki statek, pełen wczasowiczów, płynął przez dwa tygodnie i co jakiś czas zatrzymywał się w nadwiślańskich miastach, aby wczasowicze mogli zwiedzić ich zabytki. Czasem, a nie było to tak rzadko, stawał na wyrosłej przez noc mieliźnie piaskowej i trzeba było wzywać pomocy, a wówczas było bardzo egzotycznie i pachniało prawdziwą przygodą. Taki właśnie wczasowy statek w roku 1970 posłużył Markowi Piwowskiemu do realizacji jego wspaniałego filmu "Rejs".
      Ileż jest u nas takich miasteczek, które albo tylko z nazwy się je pamięta, albo nie wie o nich nic. Które się mija. Po prostu i najzwyczajniej w świecie. Ani Wyszogród wśród nich pierwszy, ani nie jedyny. Czy zasługuje na  lekceważenie? W żadnym wypadku. Jego nazwa  znajduje się na bardzo starej mapie, eksponowanej w Sali Kartograficznej weneckiego Pałacu Dożów!  Dla krajoznawcy ten wysoki gród nad Wisłą jest bardzo smakowitym kąskiem.  W Wyszogrodzie można się przekonać jak ta prowincja bywa niezwykłą... Opowiem o tym w swojej książce, taki właśnie nosi tytuł „Niezwykła prowincja”, właśnie ją ukończyłem i szukam dla niej wydawcy.
     Dla pełnego obrazu Wisły w Wyszogrodzie, po odwiedzeniu muzeum,  należy przejść do przystani nad Wisłą, gdzie czeka na chętnych niewielki stateczek, którym można popłynąć rzeką, a przy dobrej, letniej pogodzie, rejs ten można zaliczyć do tzw. przeżyć niezapomnianych.  W sezonie rejsy są w każdy weekend  co godzinę, w  pozostałe dni tygodnia tylko  rejs wcześniej rezerwując telefonem (tel.794.600.501). Ceny są umiarkowane. Statek jest niewielki,  szyper jest bardzo sympatyczny i ma co opowiadać w czasie niemal godzinnego rejsu, a on tutejszy, z nad Wisły. To ten pan przy kierownicy na fotografii poniżej.

Fot.L.Herz


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wystąpił błąd w tym gadżecie.