wtorek, 4 sierpnia 2026





Lekcje języka nizin
(z fototeki krajoznawcy) 
Odkrywania urody otaczającego nas krajobrazu nie można nauczyć się na lekcji. Bliższego kontaktu z pejzażem trudno szukać w zbiorowości. To sprawa wręcz intymna, często wymagająca samotności. Nie można zobaczyć otaczającego nas świata bez miłości do niego, a tej, jak wszyscy wiemy, nie można ani zadekretować, ani nakazać.

Nas, miastowych, ciągnie przede wszystkim do lasów. Od krajobrazu leśnego jednak ważniejszy dla nas jest krajobraz otwarty, polny. Architekci krajobrazu mówią o takim: kulturowy. Ja to powtarzam do znudzenia i powtórzę raz jeszcze: my swoją nazwę – Polska – wywodzimy od pól. Polska, to nic innego jak kraj pól, nazwa Mazowsze zaś to ojczyzna ludzi umazanych ziemią, utrudzonych pracą na roli. Moje imię, Lechosław, wywodzi się od „leszków” – tak nazywano ludzi mieszkających po lasach – albo od słowa „lechy”, co oznacza skibę. Jesteśmy wszyscy z tych pól i z tego otwartego, polnego krajobrazu, z tych łanów zbóż, zaoranej ziemi, z tych płaskich jak naleśnik łąk na skraju lasu...

Żeby zrozumieć i polubić Mazowsze, trzeba się tylko nauczyć tego języka, jakim jest ono napisane, języka nizin. Zrozumieć urodę i wdzięk nizinnego pejzażu. Czyś nie słychać go w muzyce Fryderyka Chopina? Jakiś powód widocznie mieli, że akurat o Mazowszu pisywał Zygmunt Krasiński, Cyprian Norwid, Władysław Reymont, Stefan Żeromski, Władysław Broniewski, Jarosław Iwaszkiewicz... Wszystkie wielkie szkoły krajobrazu w malarstwie narodziły się na nizinach. Nie góry, a niziny zdobią najznamienitsze płótna najznakomitszych artystów malarzy. 

Co jest w Mazowszu tak pociągającego, że warto mu było poświęcić kilkadziesiąt lat życia? – zapytał mnie kiedyś sympatyczny dziennikarz. Myślę, że jego wiele twarzy i element zaskoczenia, bo mało kto spodziewa się, że na tej płaskiej równinie znajdzie coś interesującego. Tymczasem istnieją takie fragmenty Mazowsza, na widok których ręce same składają się do oklasków.  Opisywałem je w swoich książkach i przewodnikach, a chociaż brak mi talentu i sprzętu fotografika,  przyjemności zdejmowania mazowieckich krajobrazów też próbowałem...

 





...................................................................